oceny
Zapraszamy na: FORUM Ocena: WIELKI POWRÓT!
Data: poniedziałek, 5 stycznia 2009
Komentuj: komentarze [0]
Treść:
Wieśniaki, reaktywacja! Powracamy w nowej, mrocznej odsłonie, której nawet my – Wielcy, Wspaniali Oceniający (znowu kompleks wyższości się kłania) się boimy! Piękny, sielankowy żywot właśnie dobiegł końca – nieważne czy nasz, czy też wasz! Wracamy z nową dostawą ocen na:
sarkastyczne-wredoty.eblog.pl
Wasza suomka
Zapraszamy na: FORUM Ocena: Ogłoszenie
Data: poniedziałek, 21 kwietnia 2008
Komentuj: komentarze [0]
Treść:
Mamy tę wątpliwą przyjemność ogłosić, iż dwie z naszych oceniających (Bella oraz Vicious) zostały wyrzucone z powodu czysto technicznych. Nie jesteśmy zwolenniczkami ignorowania innych oraz takiej postawy, jaką okazywały w stosunku do nas te dwie panny.
Jednocześnie chciałybyśmy przypomnieć o naborze do naszych szeregów, który wciąż trwa. Więcej informacji tutaj.
Z poważaniem
Suomka&Scarlett666
Zapraszamy na: FORUM Ocena: #85 http://zycie-oczami-hermiony.blog.onet.pl
Data: wtorek, 8 kwietnia 2008
Komentuj: komentarze [0]
Treść:
Ag jest dzika, Ag jest zła, nie dotykaj Agi kła! Tym przyjemnym akcentem rozpoczynam kolejną ocenę. Dodaję ją tak szybko, bo postanowiłam się zrehabilitować... Ale to długo nie potrwa, spokojnie.
Blog: Życie oczami Hermiony
1.Fabuła
-oryginalność
Sam adres mnie odrzucił. Sugerował bowiem pierwszo-osobówkę, a z doświadczenia wiem, że trudno napisać coś takiego dobrze. Moje przeczucia potwierdziły się już po trzech częściach…
Hermiona Granger na piątym roku nauki (o czym dowiadujemy się z ramki po prawej stronie, bo ni cholery nie wywnioskowałabym tego z tekstu) wraz ze swoimi dobrymi znajomymi Harrym i Ronem zmagają się z kolejnymi wyzwaniami, jakie stawia przed nimi edukacja w Hogwarcie. Oczywiście znów musiało pójść coś nie tak. W powietrzu wisi kolejne pojawienie się Czarnego Pana, jednak kto by się tym przejmował? Przecież miłość Hermiony do Dracona Malfoya rozkwita…
Ogółem rzecz ujmując, kolejny paring Herma&Draco mnie nie porwał. Ta para nie ma racji bytu. Przecież Herma najchętniej dałaby Draconowi po pysku. Z resztą, już nie pierwszy raz…No i spisujesz niektóre fragmenty z książki, żal. 4/20
-bohaterowie
Główna bohaterka to oczywiście Hermiona. Tylko, że nie widziałam w niej cech rowlingowskiej (jeśli wolno mi użyć takiego nowo-wymyślonego przymiotnika) Hermiony, tak samo, jak i u innych bohaterów. Zrobiłaś z Pottera kompletne Emo, które wszędzie naokoło mówi, jak to mu źle, niedobrze i jak to go nikt nie rozumie. Ron w miarę przypomina Rona, choć jest jeszcze bardziej ciapowaty, niż być powinien. Masz u mnie dużego minusa za skopanie postaci Dumbledore’a. Biedak nie mógł się podnieść. Tak samo, jak i ja…3/15
-błędy
Po pierwsze i najważniejsze, traktujesz czytelnika jak przeciętnego idiotę, a ja - jako przeciętny czytelnik - za takowego się nie uważam. Na dowód:
„Byliśmy już przy schodach i poczułam nagłą potrzebe pójścia do toalety.
- Musze iść do toalety - rzuciłam krótko przy schodach.” .
Co mnie jeszcze zbulwersowało? Jedno piękne zdanie, które jest kwintesencją tego opowiadania. Sama w życiu nie zrobiłabym tylu błędów.
„ Zostało nam 5 minut do lekcji, a klasa profesora Binnsa znajdowała się doś dalego od naszej wierzy.” - literówka, i dwa ortografy w jednym zdaniu, i jeszcze cyfra, zamiast słowa. Brakuje tu tylko interpunkcyjnego… Ale tych konkretnych nie było wcale tak dużo. 2/15
2.Szablon
-przejrzystość
Blog typowo onetowski, zdjęcie po lewej (ostatnio bardzo modne, by nie korzystać z nagłówka, który staje się już przeżytkiem i miejscem na jakiś czysto-emowski tekst), menu pod zdjęciem, po prawej tekst. Ciężko się do czegoś przyczepić. 5/5
-zgodność z tematyka bloga
Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Zdjęcie Hermiony w ubraniu codziennym pasuje tutaj jak wół do karety, albo ty do klawiatury… 3/5
-pierwsze wrażenie
Onet, Onet… Znowu Onet… Znowu blog potterowski, znowu zielony na znak połączenia więzami miłości Gryfonki z Malfoyem. Ogółem mój mózg znowu zawył. Tym razem jednak jego komentarz nie nadaje się do przytoczenia na forum publicznym. 2/5
-dodatki
Jeśli te albumy pod zdjęciem mogę za takowe uznać, to są trzy. O tej samej tematyce, zdjęcia tak samo tandetne, więc równie dobrze mogłoby ich w ogóle nie być. 1/5
3. Informacje o autorze
Działu ‘o mnie’ jako takiego nie stwierdziłam, chyba że mam uznać apel do oceniających i krótki opis pod zdjęciem. A informacji tam tyle, co kot napłakał 1/5
4. Podsumowanie
Nie muszę nawet liczyć punktów, wystawiam niedostateczny jak amen w pacierzu i nie ma zmiłuj. Dobra, sumienie mnie tknęło, uzbierałaś 21 punktów.
5. Rady
Zamknij bloga, wyjedź z miasta i poproś rodziców, żeby założyli ci szlaban na telenowele, bo to cię chyba ogłupia. No, chyba że chcesz pisać scenariusze do tych, jakże inteligentnych, projekcji kulturanych, wtedy zwracam honor. Jeśli zależy ci na tym, co robisz, przyłóż żesz się w końcu i pisz do szuflady, bo oceniający mogą nie przeżyć kolejnych twoich TForóff.
Oceniała: Lukan
Ocenzurowała (i to wcale nie z treści): Scarlett666
Zapraszamy na: FORUM Ocena: #84 - http://shadowblade.mylog.pl
Data: piątek, 4 kwietnia 2008
Komentuj: komentarze [1]
Treść:
Bzz... Brr... Mrr... Scarlett nadaje z planety Liceum Ogólnokształcące. Rozpoczynamy przekaz na koszt odbiorcy.
Moja droga, wiem, że prosiłaś o ocenę Ireth, ale jak widać zaszły małe zmiany wśród oceniających, w związku z czym trafiłaś na mnie.
Blog: Gatta
1.Fabuła:
-oryginalność
Szczerze mówiąc, kiedy zabierałam się za Twoje opowiadanie, pomyślałam: „Ja pierdolę, tylko nie kolejny ff Harry’ego Pottera...”. No i nie mogłam się za nie wziąć przez nadzwyczaj długi okres czasu. W końcu, po miesiącu, uznałam, że nie, dosyć. Muszę zacisnąć zęby i przeczytać, samo się nie oceni. I wiesz co? Bardzo miło mnie zaskoczyłaś. Opowiadanie nie było szczególnie uciążliwe, pomysł fajny, dużo komicznych sytuacji. Wyskoczyłaś poza kanon, mówiący, że opowiadania z czasów Huncwotów muszą mówić o Jamesie i Lily. Pięknie bawisz się schematami, legendami, doskonale operujesz całym tym światem. To, czego mi zabrakło, to więcej nowych postaci. 15/20
-bohaterowie
Teraz nie będzie końcowi moich wzdychań i zachwytów. Zacznijmy od niejakiej panny Jennifer Shadowblade. Och, proszę o wybaczenie. Jo Shadowblade. Osóbka niepozorna. Przyznam, że zaintrygowała mnie lekko, jest tajemnicza, nawet dla samej siebie. Ciekawie, lekko ironicznie i z przymrużeniem oka postrzega świat, co daje mnóstwo powodów do śmiechu, gdy wtrąca swoje komentarze do opowiadania. Lupin - miły, cichy, uprzejmy, niepozorny. Momentami zbyt niezdecydowany, ślamazarny, czasami ostry, twardy. A wszystko zależy od pełni księżyca. Jedyne co, to szkoda, że tylko raz pokazałaś jego przemiany charakteru. W końcu Jo jest tam prawie pół roku, pełnia nie była chyba jeden raz. Severus Snape – wredny, z tłustymi włosami, mściwy. Mrr... Tylko mu łeb oderwać i zatknąć na palu. A mimo to... Z uczuciami, momentami prawie miły (bo „prawie” robi różnicę). Mistrz eliksirów, oczywiście. Jak to ujęłaś, Naczelny Nietoperz Hogwartu (czy jakoś tak). No i nie zapomnijmy o najważniejszej osobie (przynajmniej dla mnie). Syriusz Black. Przystojny podrywacz, kobiety na niego lecą jak muchy na lep (zresztą ja też, co tu dużo mówić). Szarmancki, ironiczny, uwodzicielski. Jednym słowem – boski. Aż momentami żałowałam, że to nie on mnie przytula, patrzy na mnie, albo kłóci się ze mną. Ujęłaś mnie nim od początku do końca.
Teraz będą zgrzyty. McGonagall nie zachowuje się jak McGonagall. Jakaś taka dziwna i bezbarwna jest. Dumbledore, to nie ten dyrektor, którego miałam przyjemność poznać w książkach Rowling. Jedyny fragment, w którym dało się w nim rozpoznać tego niesamowitego starca to, tu pozwolę sobie zacytować:
„Dumbledore uśmiechnął się ciepło.
- Może dropsa? – spytał, wygrzebując gdzieś spośród szat małe pudełko i podsuwając pod nos dziewczyny.
- A nie szlaban?!
- Jeśli nikomu nie powiesz, że mnie widziałaś, to ja nikomu nie powiem, że widziałem ciebie – powiedział cicho i mrugnął do niej porozumiewawczo.”
Profesor McNell dziwnie przypomina mi Umbridge z Twoich opisów, a jednocześnie nie zamieściłaś właściwie żadnych opisów ich konfrontacji (Jo i McNell).
”Jo po chwili bacznej obserwacji doszła do wniosku, że profesor McNell kojarzy się jej z wielką, rozlazłą ropuchą, a skrzekliwy głos i pokraczny chód wpisywał się w to wyobrażenie wręcz idealnie.”
Do szamba z nią!
No i ostatnia rzecz, której mi brakuje – James i Peter. Pojawiają się w zaledwie kilku dialogach (Peter bodajże w dwóch, a James chyba tylko w trzech). Zwykle coś tam robią z boku, a tak przecież być nie może! Peter, może jeszcze ujdzie, ale James? Przecież był najlepszym przyjacielem Syriusza. Poświęć mu trochę więcej niż trzy zdania na rozdział i nie rób z niego takiego pantoflarza, bo to po prostu żal, bieda i inne przekleństwa tego świata. 12/15
-błędy
Bardzo się cieszę, ponieważ czytając Twój tekst błędy znajdowałam sporadycznie. Przede wszystkim, problemy masz z interpunkcją, postaraj się jej poświęcić trochę więcej czasu. Nigdy nie oddzielasz imiesłowów współczesnych przecinkami, a to błąd.
Twoim najgorszym błędem jest nadmierne używanie zaimków osobowych. W każdym zdaniu jest ich jak nasrane. Ktoś mi kiedyś powiedział (chyba to Agnieszka była), że to podstawowy błąd początkujących pisarzy. Nie wyglądasz na początkującą pisarkę, więc byłoby miło, gdybyś spróbowała zwalczyć tę cechę, bo jest naprawdę wkurwiająca. Dla poparcia słów przykładem:
”Jo była jeszcze bardziej oszołomiona niż wydawało jej się to możliwe, a droga do dormitorium jawiła jej się jako mglisty labirynt przejść, schodów i zakrętów.”
„Być może coś w szczerej radości dziewczyny przypomniało jej siebie samą, bo niespodziewanie na jej twarzy zagościł cień uśmiechu.”
„Jednym z ostatnich obiektów jej analizy był nadworny Nietoperz Hogwartu, a ponieważ jej wiedza o nim była raczej skąpa, to skupiła się znanych jej faktach.” - a to tylko niektóre z Twoich wyczynów. Wykazujesz trwałą miłość, sugerującą wręcz związek małżeński ze słowem „jej”.
Literówek miałaś mało. Ta którą teraz udało mi się znaleźć:
”- Niezle sobie radzisz jak na pierwszy dzień – rzuciła Mirabel z przewrotnym uśmiechem.” Ponieważ z reguły stosujesz polskie znaki, uznałam, że to tutaj to literówka. Jeśli jestem w błędzie, nie wyprowadzaj mnie z niego proszę.
”Z ulgą dotarła w końcu do niezmiernie długiego stołu i usiadła przy pierwszym wolnym krześle obok dziewczyny z masą kręconych, białych (?!) włosów.” Cholernie, ale to cholernie nie lubię, kiedy ktoś stosuje takie adnotacje w tekście. Szlag mnie wtedy trafia, wkurwiona jestem to na maksa i z reguły najchętniej bym wtedy ukręciła łeb temu, kto nie umie swego zdziwienia wyrazić inaczej niż pisząc „?!”. I to jeszcze w nawiasie. Zgroza. O Hadesie, pochłoń mnie, bo mniejsze będzie moje cierpienie w twoich otchłaniach.
”Poza tym pani profesor szlachetnej sztuki warzenia eliksirów miała okulary grubości denek od butelki kremowego i intensywnie zieloną szatę, spod której wystawały, o zgrozo!, pomarańczowe pantofelki.” - kremowego czego? 12/15
2.Szablon:
-przejrzystość
A jakże. 5/5
-zgodność z tematyka bloga
Jestem pod wrażeniem Twojego talentu plastycznego. 5/5
-pierwsze wrażenie
Hmm... Na początku jakoś do mnie ten szablon nie przemawiał. 4/5
-dodatki
Są informacje o bohaterach, muzyka, bardzo ładne menu... Czego tu chcieć więcej? 5/5
3. Informacje o autorze
Nic nie znalazłam. Czy może zechcesz mnie oświecić? 0/5
4. Podsumowanie
Z ilością 58 punktów otrzymujesz... no cóż, niestety dobry. Jeśli cię to pocieszy, zabrakło Ci tylko punktu do bardzo dobrego ;).
5. Rady
Kilka ich się znajdzie. Po pierwsze i najważniejsze: Twój styl jest zbyt ciężki. Opowiadania tego typu, zwłaszcza jeśli mają śmieszyć, powinny być lżejsze. Należałoby się pozbyć tego patosu, podniosłości, ponieważ jest całkowicie zbędna, żeby nie powiedzieć, że wygląda tu jak gówno w lesie. Bo wygląda. Wszystko powinno być pisane lekko, przyjemnie, żeby głowa nie bolała od zdań potrójnie złożonych, dziesięciu wtrąceń, szyku przestawnego, a do tego wyrazów wziętych momentami z kosmosu. Tak więc: styl, styl, i jeszcze raz, styl! Poza tym, te zaimki osobowe są naprawdę wkurwiające. Popracuj nad zaimkami, interpunkcją i stylem, a będzie idealnie.
A na pożegnanie: Twoje opowiadanie spodobało mi się i zaintrygowało mnie. Chętnie będę śledzić dalsze losy Jo (przede wszystkim Blacka, ale ćśś... xD), więc mogłabyś od czasu do czasu przypomnieć mi o swoim istnieniu, zwłaszcza wtedy, gdy napiszesz nowy rozdział. Trafiasz również do działu „Polecamy”, bo jak wszyscy wiemy, kiedy Scarlett się coś spodoba, to ma miękkie serduszko. A spodobało się.
Brrr... Wrr... Gzz... Koniec przekazu z planety Liceum Ogólnokształcące. Bez odbioru.
Oceniała: Scarlett666
Zapraszamy na: FORUM Ocena: #83 http://gabby-troy-opowiadania.mylog.pl
Data: wtorek, 25 marca 2008
Komentuj: komentarze [1]
Treść:
Z okazji byłej Wielkiej Nocy wszystkim wszystkiego najlepszego, mam nadzieję, że kurczaczki jeszcze nie uciekły. A teraz ocena
Blog: Gabby Troy
1.Fabuła:
-oryginalność
High School Musical zawsze kojarzył mi się z mocno przelandrynkowanym pawiem i naprawdę cieszę się, że nie miałam wątpliwej przyjemności obejrzenia tego… czegoś. Na myśl o ficku napisanym w tych klimatach skręciły mi się wnętrzności, wrzeszcząc ‘Wszystko tylko nie to!’. Pragnę jednak zaznaczyć, że nie byłam od początku negatywnie nastawiona do treści samego dzieła. Nie, skąd…
Tak więc: nie spodziewałam się ujrzeć wiele i wiele nie ujrzałam. Gabi Montez po swoim wielkim występie wraz z Troyem (jego nazwisko nie było warte zapamiętania) – jej wielką miłością – przechodzą chwilowy kryzys. Potem jednak szybko godzą się i wszystko wraca do normy. Gdzieś tam po drodze pojawia się wątek pogodzenia dwóch odwiecznych przeciwniczek – Gabi i Sharpey (czy jak to się pisze) . Fabuła ogółem przewidywalna. Zakończenie naprawdę banalne, ale przynajmniej nie było happy ever after, za to plus. Jeden z niewielu. 3/20
-bohaterowie
Dochodząc do tego punktu zastanawiałam się, czy pisanie tu czegokolwiek ma jakiś sens? Opisów bohaterów praktycznie nie ma. Czasem pojawi się jakieś zdjęcie, które ma wystarczyć za opis wyglądu, wystroju i takich tam dupereli. Wszyscy są zbitą, szarą masą, która aż prosi się o to, by wyrzucić ją na śmietnik. A rozterki Gabi są płytsze od tych z "Mody na Sukces"… 2/15
-błędy
Nie stosujesz polskich liter, a nawet jeśli, to sporadycznie. Widać, że nie sprawdzasz tekstu przed publikacją, tylko wrzucasz coś „żeby było, może ktoś przeczyta”. Gdybym miała wypisywać wszystkie te niedociągnięcia stylistyczne i tym podobne, musiałabym skopiować cały tekst, a to się fachowo nazywa plagiat. Tak więc przytoczę jedynie kilka:
Będę wstrętna do końca życia...- Płakała tak prawdziwie, że nie mogłam się powstrzymać, żeby jej nie przytulić. - po wielokropkach, jak i przed myślnikami stawiamy SPACJĘ (takie długie coś na klawiaturze).
- Nie gadaj takich głupot. Jesteś wspaniałą osobą. Masz mnóstwo zalet tylko nie dajesz innym, aby je zobaczyli - dawać innym to ona może, ale niekoniecznie to…
O tworzył Ryan. - o, a co on tworzył?
Sharp miała naj naj naj piękniejszy dom, jaki widziałam. - a ja normalnie zaraz puszczę naj, naj, najzajefajniejszego pawia, jakiego w życiu widziałaś!
Jedyne, co mnie pociesza, to fakt, że z czasem ilość błędów się zmniejsza. Nieznacznie, ale sam fakt się liczy 4/15
2.Szablon:
-przejrzystość
Dałabym ci tych kilka punktów więcej, ale widząc reklamę my-diary-world, która wystawała poza obręb ramki z menu, doszłam do wniosku, że pogryzłabym się z moim sumieniem… Szczególnie, że ulubieni w postaci avatarów przyprawili mnie o ból głowy. 3/5
-zgodność z tematyka bloga
Jak najbardziej. 5/5
-pierwsze wrażenie
Jak tylko weszłam uderzyła mnie czerwień. Potem załadował się obrazek i moja głowa zaryczała, cytuję: „NIEEEEEE! SKLONOWALI GABI! T.T”. Koniec cytatu. 3/5
-dodatki
Właściwie jedna reklama… No i obrazki dodawane do notek. Znaj moje dobre serce. 4/5
3. Informacje o autorze
Mało. Bardzo mało. I, jeśli pisanie wychodzi ci lepiej niż śpiewanie, to naprawdę nie chcę słyszeć, jak śpiewasz… 2/5
4. Podsumowanie
Ilość 26 punktów pozwala mi na przyczepienie ci etykiety z napisem dopuszczający
5. Rady
Cieszy mnie tylko to, że sama zauważyłaś, iż to opowiadanie jest kiepskie. Może faktycznie ciężko tu mówić o talencie, czy też jego braku… To jest do wyćwiczenia. Musisz tylko chcieć. Cała reszta przyjdzie z czasem.
Zaglądaj do słownika synonimów, sprawdzaj tekst przed publikacją i szerokiej drogi w nowym opowiadaniu.
Oceniała: Lukan
Ocenzurowała: Scarlett666
Zapraszamy na: FORUM Ocena: #82 - http://swiat-cierni.mylog.pl
Data: niedziela, 10 lutego 2008
Komentuj: komentarze [1]
Treść:
Blog: Firre
Zważając, że godzina późna, a ja ledwo widzę na oczy i jestem bardzo zła (piszę konspekt z biologii o biotechnologii i nic z tego cholerstwa nie wychodzi!), ocena może być bardzo subiektywna. Nienawidzę ocen nieszablonowych, bo denerwuje mnie pisanie ciurkiem, więc szykuj się na rzeź.
Okej, okej, koniec tego straszenia! Kawa w łapkę i piszemy jedną ręką.
Szablon jednym może się podobać, innym nie. Ogólnie, ja jestem optymistycznie nastawiona do wszelkiego typu przejawów estetyki, ale ten szablon... no cóż. Jest brzydki. Brzydki, okropny, obrzydliwy i w ogóle odstręczający. Mówiąc krótko - kompletnie mi się nie podoba. Niebieski i fioletowy pasują do siebie jak piernik do wiatraka. W internecie jest teraz tyle cudownych i prostych szablonów, a ty musiałaś akurat wybrać taki, który nie tylko obrzydził mi całą historię, ale także zniechęcił do czytania! Zazwyczaj nie ocenia się treści po okładce.
Jednakże, na twoją niekorzyść, ja uważam, że szablon jest częścią dzieła, toteż masz za niego wielkiego minusa.
Cztery rozdziały + wstęp. Krótko, na szczęście, więc nie stracę mojego cennego czasu. Opowiadanie (bo powieścią czy czymkolwiek innym tego nazwać nie można) rozpoczyna się od tajemniczego (w mniemaniu autorki zapewne) wstępu, który miał zachęcić czytelnika do dalszego czytania. Mnie nie zachęcił, a to znaczy, że jest zbędny. Oczywiście, to twoje opowiadanie, mnie nic do tego, ale że ja oceniam, to także piszę co mi się żywnie podoba.
(Ad rem, ad rem, Belle!)
Fantasy. Fantasy to moja platoniczna miłość, kocham się od niej od wielu lat, ale większość osób sądzi, że się na niej nie znam, bo nie czytam Tolkiena. Błąd! To, że nie czytałam Tolkiena i Władcy Pierścieni nie przesądza o moich kwalifikacjach. Przeczytałam wiele innych kultowych pozycji.
W opowiadaniu mowa o magach, o innym uniwersum. Głównym bohaterem jest Vincent, zwykły, szary człowiek, który zostaje porwany przez członka Collegium Magicum, organizacji zrzeszającej ludzi z Mocą (jak wywnioskowałam z opowiadania). Silna osobowość, obcesowość i bezpośredniość – to cechy, które Vincent uzewnętrznia na każdym kroku. Niestety, jego buńczuczny charakter zostaje zgaszony i Vincent wybiera życie w Collegium, a nie śmierć. Jego mentor, Karn, przeprowadza na nim serię eksperymentów i ocenia jego zdolności magiczne na "przeciętne". Sądzę, że nie przewidział, że jego buntownicza osobowość może się rozbudzić. Vincent, odkrywając tragiczną prawdą o Collegium, postanawia uciec z tego miejsca.
Opowiadanie kończy się rozmową dwóch magików, której przytaczać nie będę, bo jest to zbędne.
Jest to dopiero początek, a jak wiemy, początki są trudne. W twoim przypadku nie zaciekawił mnie, nie sprawił, że czekam na następną część z niecierpliwością. Ale nie zrażaj się! Zapowiada się całkiem nieźle i sądzę, że z rozwojem wydarzeń będzie coraz ciekawiej. Jednakże na razie jest banalnie i bezbarwnie (oprócz momentu czytania "Historii Współczesnej” przez Vincenta).
Błędów dużo nie ma i to liczy ci się na wielki plus. Nie masz problemów z pisaniem dialogów (a to bardzo rzadka umiejętność w dzisiejszych pisarskim półświatku). Zdarzyło ci się kilka wpadek, ot, na przykład:
Zgorzkniałe, cyniczne dzieci, nienawidzące normalnych ludzi, nienawidzące samych siebie, za swoją odmienność. - Sądzę, że powinno być "nienawidzące same siebie za swoją odmienność".
Ostatni raz obejrzał się za siebie, spojrzał na omszałe mury Collegium, nagle parsknął śmiechem. - Po "Collegium" dałabym kropkę i "nagle" napisała z wielkiej litery.
A może pobłąka się po lesie, zgłodnieje, rozpłacze i wróci? - "wypłacze".
- To w takim razie sprawa jedt zamknięta. - "jest".
To tylko kilka przykładów. Ale reszta to przypadki, które nie rażą zbytnio, nie są "błędami" w dosłownym znaczeniu tego słowa, jednakże niektóre zwroty mogłyby być pominięte lub zmienione.
Bohaterowie w większości są tacy sami. Czytając wypowiedzi Karna i Vincenta, wnioskuję, że są to bratnie dusze – obydwaj opryskliwy, buńczuczni i bardzo uparci.
Fied jest aż do bólu miałki i bardzo męczący. Nie widzę w nim potencjału na dobrego bohatera.
Opowiadanie jest Dobre. Nie mniej i nie więcej. Czytać kilka razy przed publikacją, zmienić szablon, napisać więcej rozdziałów i będzie o wiele lepiej.
Sądząc po kierunku twoich studiów, miarkuję, że w opowiadaniu będzie coś o medycynie? Sama jestem na profilu biologiczno-chemicznym i każde opowiadanie z garścią informacji medycznych ma u mnie dużego plusa.
Pisz dużo, pisz o byle czym, rozwijaj swój warsztat, a może dojdziesz do perfekcji.
Oceniała: Bella
Ocenzurowane przez: Scarlett666
Zapraszamy na: FORUM Ocena: #81 http://gretta-g.mylog.pl
Data: sobota, 9 lutego 2008
Komentuj: komentarze [3]
Treść:
Blog: Gretta G.
1.Fabuła:
-oryginalność
Drugie opowiadanie tejże samej autorki i w tymże samym stylu napisany. A fabuła dość przewidywalna. Austriacka dziewczyna spotyka skoczków narciarskich i „zaprzyjaźnia się” nieco bliżej z Tomasem Morgensternem (czyt. odbywa z nim stosunek seksualny po kilku chwilach rozmowy. Całe szczęście, że w ogóle rozmawiali!). Mało jest opowieści o Austrii, więcej tych z udziałem sławnych osób, choć nie codziennie mogę się pośmiać z Gregora Schlierenzauera, który jest schlany w trupa… 13/20
-bohaterowie
Gretta G. – dziewczyna jakich wiele. Mało atrakcyjna, spotykająca się już z kimś, co nie przeszkadza jej w „zapoznawaniu się” z Tomasem (czepiam się, wiem). Do tego zdołałam poznać członków kadry narciarskiej, których nazwisk nijak nie mogę spamiętać… W każdym razie ciężko mi się przyczepić do przedstawienia bohaterów. Wszystko ładnie, zgrabnie i na miejscu, choć czegoś mi tu brakuje… 10/15
-błędy
Jak ja kocham ten dział [wzdycha]. Nie dałaś mi jednak większego pola do popisu. Błędy sporadyczne, jak na taką ilość tekstu, jednak są… I czasem nieźle mnie wkurzają.
„I jak tu nie popaść w kompleksy??” Ja w nie wpadam, jak widzę taką ilość znaków zapytania, nie wiem, jak ty… Jest to emotikonka rodem z komunikatorów internetowych (nie podaję nazwy, żeby mnie ktoś nie posądził o reklamę, czy coś) i wygląda PoKeMoNiAsTo. Jeden wystarczy. Możesz ewentualnie dodać wykrzyknik dla podkreślenia.
„Mam wrażenie, że całe Villach zna kadrę, oprócz mnie.” - Yoda byłby dumny, widząc to zdanie. Zła składnia… Powinno być Mam wrażenie, że całe Villach oprócz mnie zna kadrę.
„Na pierwszej stronie gazety i tak widniało moje zdjęcie a pod obietnica, że zdradzę liczne sekrety.” - głodna byłaś w trakcie pisania, prawda? Brakuje „nim”.
Odezwał się stojący z samego tyłu. - miałam głupie skojarzenia z dolną częścią pleców… Albo stał na samym końcu, albo z tyłu.
„Nie zadawałam pytać.” - chyba chodziło ci o pytania, bo Gretta nie jest nauczycielką… Chyba, że ja o czymś nie wiem.
„Im więcej zadawalam sobie pytań, tym więcej pojawiało się nowych.
Mario przeczesywał sobie nerwowo włosy na plastikowym krześle pod ścianą.” - widzisz? Cieszy mnie to. I literówka w pierwszym zdaniu.
Ogółem rzecz ujmując, jak pisałam już wyżej, widziałam już gorsze przypadki. I z interpunkcją było całkiem dobrze. 11/15
2.Szablon
-przejrzystość
Jak najbardziej. Chociaż ulubieni w postaci avatarów odrzucili mnie w pierwszej chwili… 4/5
-zgodność z tematyka bloga
Ta dziewczyna po lewej to pewnie Gretta, a chłopak po drugiej stronie to jeden ze skoczków. Tak myślę… 5/5
-pierwsze wrażenie
Dawno to było, bo wpadłam kiedyś na tego bloga, w trakcie poszukiwania czegoś do czytania… Ale jakoś nie chciało mi się wgłębić w treść. Chyba poprzednia wersja szablonu mnie odrzuciła. Jednak w obecnym jestem zakochana. Świetnie wygląda. Niech będzie. 4/5
-dodatki
Ni mo… Ale dodatki zepsułyby ten nastrój, panujący na blogu. Choć, jakaś muzyczka, pasująca do górskiego klimatu, by się przydała 4/5
3. Informacje o autorze
Mogliby mnie zwolnić z obowiązku czytania dwa razy o tym samym autorze/autorce… Ale dobrze, już dobrze. Przeczytałam. Początek podobny. Wiem już gdzie studiujesz, teraz dowiedziałam się także, że lubisz skoki narciarskie. Ja osobiście się nimi nie pasjonuję. Cóż, de gustibus non est disputandum (o gustach się nie dyskutuje). 4/5
4. Podsumowanie
Z ilością punktów 55 lądujesz w kategorii dobry.
5. Rady
Opowiadanie obfituje we wszelakie opisy, występuje w nim sporo humoru, ale… czytało mi się ciężko. I nie trzymało mnie to w napięciu. Popracuj trochę nad zwrotami akcji. I to moja główna rada dla Ciebie.
Oceniała: Lukan
Ocenzurowała: Scarlett666
Zapraszamy na: FORUM Ocena: #80 - http://herma-i-draco.blog.onet.pl
Data: piątek, 8 lutego 2008
Komentuj: komentarze [4]
Treść:
Po jakże udanym Dniu Filologa, bardzo miłej niespodziance w tym dniu i jeszcze milszej perspektywie dwóch tygodni ferii – z zapałem zabieram się do pracy.
Blog: Natalka
1.Fabuła
oryginalność:
Oryginalnym to twojego opowiadania nazwać nie można. Nawet gdyby było wydane jako Harlequin. Cała istota twoich wypocin zawiera się w tym, że jeśli Draco nie przeleci Hermiony, a ona nie zajdzie po tym w ciążę, to wszyscy kopniemy w kalendarz. A on jak na złość... Chce ją przelecieć, ale nie może. Harry ma ten sam problem, choć nie z Hermioną, a z Ginny. Za to Ron, jako jedyny z trójki przyjaciół, ma problem innego typu – on może, chociaż nie chce, przelecieć Lavender. W przedostatniej części zawierasz wątek z poszukiwaniami horkruksów, ale jest on tak zerżnięty z „Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci”, że po prostu żal. 2/20
-bohaterowie:
Cała zgraja z Hogwartu, choć większość pisana z błędami najróżniejszego rodzaju. Nikogo nie dorzuciłaś od siebie, poza prawdziwymi rodzicami Hermiony. Wszyscy jednakowo bezbarwni, karykaturalne odbicia prawdziwych postaci, choć po tekście widać, że nie to było twoim założeniem. Hermiona jako idiotka, Harry jako głupi, aczkolwiek czuły mięśniak, który nie za bardzo przejmuje się losami swoich przyjaciół i Ron, jako ostatni dupek świata. Ach, jak mogłam zapomnieć – pozostaje jeszcze słodki i uroczy Draco, z całą tą romantyczną atmosferą, którą roztacza nieustannie wokół siebie (pomijając fakt, że chciał zdradzić Hermionę – ale przecież i tak znajdziesz mu jakieś cukierkowe wyjaśnienie, po którym Hermiona rzuci mu się na szyję, czyż nie?). Rzygać się chce. 2/15
-błędy:
Od cholery i wszelkiego rodzaju. Kilka ciekawszych...
”-Nic Ci do tego... - wstała, otrzepała swoje spodnie i spojrzała na Draco.” To nie list, żeby pisać zaimki osobowe z dużej litery (o ile oczywiście wiesz, co to są zaimki osobowe). Tu z kolei list, który Hermiona dostała od Tajemniczego Nieznajomego: „Mam nadzieję, że wkrótce poznasz prawdę, bo wiem, że jeszcze jej nie znasz. Powiedz swojej matce co masz wspólnego z Victorią. Może odpowie. A może nie, przynajmniej na pewno nie teraz. Nieznajomy.” Gdybym ja dostała taki list, chyba bym się popłakała. Ze śmiechu, dziecinko, ze śmiechu. Zdania są tak nielogiczne, cały list nie zachowuje żadnej spójności... Może odpowie, a może nie, ale na pewno nie odpowie? Boże, uchowaj! Dalej... ”A oczy jego skierowały się na Rona, były pełne złości i żalu (?).” No to jest po prostu piękne. Autorka sama umieszcza w zdaniu znak zapytania. Czyżbyś jednak zdawała sobie choć trochę rację z tego, że to co piszesz to jest dno do potęgi siódmej? ” Ron jak zawsze zaczął sie opychać, Harry z resztą też, ale nie w aż takich ilościach jak Wealey. My z Ginn, patrzyłyśmy tylko na nich z politowaniem.
- nie wiem jak ty, moja droga koleżanko, ale ja jem tylko tosta i herbatę bez cukru, bo przyszło trochę tłuszczyku- powiedziała z udawana powagą Hermiona.” Po pierwsze „się”. Po drugie, Weasley, a nie Wealey. Po trzecie Ginny, a nie Ginn. Po czwarte... Robisz najstraszniejszą rzecz, jaką tylko może robić osoba pisząca. Kiedy to zobaczyłam oczy zaszły mi mgłą, krew zmroziła się w żyłach, a serce stanęło. Wydawało mi się, że minęła wieczność, zanim zdążyłam się otrząsnąć, choć to było zaledwie parę sekund... Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, co robisz? TY pisząc, raz piszesz w pierwszej osobie, a raz w trzeciej. Och, jasna cholera, cudownie. Właśnie połowa naszych oceniających trafiła do szpitala z bólem zamostkowym. Cieszysz się?
Tak na koniec, jeszcze jeden błąd, na poprawę humoru... ”Hermiona pobiegł wziąć prysznic, a blondyn ubierał się.” No tak. Zawsze wiedziałam, że Malfoy jest gejem, a Hermiona to facet. 0/15
2.Szablon
-przejrzystość:
Coś tam widać... 5/5
-zgodność z tematyką bloga:
A jakże. 5/5
-pierwsze wrażenie:
Trochę kiczowato. Nie przepadam za takimi słodkimi szablonami, które przedstawiają aktorów. Szablon powinien mieć charakter i przyciągać wzrok, a twój z pewnością tego nie robi. 3/5
-dodatki:
Poza galerią, nic nie widzę. Jest jeszcze jedno zdjęcie Emmy Watson i parę zdanie o Hermionie, ale ogólnie to bieda. 2/5
3.Informacje o autorze:
Hmm... Zaraz... Ach, tak... Czy mi się wydaje, czy ich po prostu nie ma? 0/5
4.Podsumowanie:
Z ilością 19 punktów lądujesz w kategorii „niedostateczny”. Cieszysz się? Bo jak tak.
5.Rady:
Napisałaś, że nie przejmujesz się tym, co myślą o tobie inni, więc nie mam po co ci udzielać rad – i tak nie weźmiesz ich sobie do serca. Ale powiem ci jedno. Z mojego równania kwadratowego wyszły mi dwie opcje, bo delta kiczowatości była bardzo wysoko dodatnia. Pierwsza: jesteś wydrą, płaszczącą tyłek przed komputerem, nie mającą siły oderwać się ekranu i czekolady, która podnieca się tym co pisze, chociaż tak naprawdę jeszcze nigdy nawet nie trzymała chłopaka za rękę. Po prostu jak wyobrażasz sobie Emmę Watson i Toma Feltona w łóżku, to masz orgazm. Druga: jesteś wredną laską z wściekle różowymi tipsami, która kręci z trzema chłopakami na raz (z uroczym blondynkiem, łagodnym mięśniakiem i rudym dupkiem). Masz dylemat, bo nie wiesz, czy to jest fair sypiać z nimi wszystkimi na raz. Podświadomie umieszczasz to wszystko w tym... czymś.
Chociaż... Wiesz co? I tak cię nie lubię, nieważne czy jesteś wydrą czy plastikiem, dającym wszystkim tyłka. Po prostu obrzydziłaś mi Harry’ego Pottera na wieki wieków. Amen.
Oceniała: Scarlett666
Zapraszamy na: FORUM Ocena: #79 - http://marzycielka-w-hogwarcie.mylog.pl
Data: środa, 23 stycznia 2008
Komentuj: komentarze [3]
Treść:
Blog: Marzycielka
1. Fabuła:
- oryginalność:
Oryginalność. Oj, a raczej jej brak. Mam ocenić jedną część, podczas której... bohaterka ogląda film z mamą? Litości. Na miły początek masz dwa. Punkty, kochanie, nie ocenę. 2/20
- bohaterowie:
O bohaterce wiemy, że ma na imię Lara i zmarł jej ojciec. Wierzy w magię i lubi ‘sos pomidoowy i smarzony ryż zapieczony z serem’, inaczej nazywany ‘przpysznym daniem’. Dam ci trzy punkty, bo główna bohaterka istnieje [i nic w niej ciekawego nie widzę, także powinnaś się cieszyć], a matka tej dziewczyny wydaje się być fajna. 3/15
- błędy:
Wydaje mi się, że pod względem błędów twoje opowiadanie jest bardzo... barwne. No to wio.
’Ciemność, wszędzie głucha ciemność i nic pozanią...’ – słońce, pierwsze zdanie i już leżysz. ‘Pozanią’? Powinno być ‘poza nią’.
’Od niej wszystko się zaczyna, i na niej się kończy.’ – drugie zdanie, kolejny błąd. Przed ‘i’ przecinka NIE stawiamy, dziecino.
’Ciemność jednak, objawiać nie musi się tylko w czeruściach nocy.’ – chyba ‘czeluściach’, hmm? I po co ten przecinek po ‘jednak’?
’Bardzo często zrywa kajdany i wyłania się z pod cienia, na światło dzienne...’ – ‘spod’, nie ‘z pod’.
’To może być ukąszenie żmijii’ – to jest po prostu piękne. Powinno być ‘żmii’, Matko Boska...
’Wygraberowane litery na nagrobku, zdawaly się jakby chciały wyryć się na jej poranionym sercu.’ – a to zdanie mnie urzekło. Ja pójdę do kościoła, obiecuję, tylko już nie pisz...
’A tak wogule to wypadało by ją opisać.’ – jak wyżej.
Przeskoczyłam to pierwsze... coś, gdzie próbujesz być mroczna oraz zła i zabrałam się za dialogi.
’- Tak kochanie..?- powiedziała czule mama podchodząc do córki i mocno ją tuląc.- Zaraz, poczekaj dam Ci jakąś tabletkę na gardło ! Okrutnie zachrypłaś ! - Anna udawała, że nic ją to nie boli. Bolało.’ – po pierwsze, powinien być odstęp między znakiem zapytania a drugim myślnikiem. Po drugie, brakuje przecinka po ‘mama’. Po trzecie, brakuje odstępu po kropce. Po czwarte, brakuje przecinka po ‘poczekaj’. Po piąte, ‘ci’ z małej, nie piszesz listu. Po szóste, niepotrzebny jest odstęp pomiędzy ‘gardło’ a wykrzyknikiem. Po siódme, znów niepotrzebny odstęp między ’zachrypłaś’ a wykrzyknikiem. Po ósme, do dupy są napisane dwa ostatnie zdania. Coś ci nie wyszło. Gdybym chciała tak analizować wszystkie twoje potknięcia w dialogach, zajęłabym tyle miejsca, co wszystkie oceny, które tutaj są, razem wzięte.
Nadchodzi moja ulubiona część, błędy ORTOGRAFICZNE.
bochaterki – o żesz kurwa. Załamałam się.
wogule – o matko i córko, ‘w ogóle’.
dóże – nie, proszę... DUŻE. DUŻE się pisze, kurwa mać!
przyjaciuł – przyjaciÓł...
nadewszystko – oddzielnie. Nade wszystko.
wpóściła - ... wpUściła.
kiedy kolwiek – kiedykolwiek.
smarzył - nie sądzisz, że ‘smażył’ wygląda lepiej...?
przymróżyły – przymrużyły.
Prócz tego masa literówek (np. widiał, hiesterii, wygraberowane, włsny, wydanu, fim, wsztstkie, jednaj, zmyśliać, pomidoowym, przpyszne, dzicinne, powzowlił, wszysko) i brak ogonków, których liczyć nie będę, bo doszłabym do bilionów i przestałabym lubić matmę.
Niestety, 0/15.
2. Szablon:
- przejrzystość:
No, jest. 5/5
- zgodność z tematyką bloga:
Powiedzmy, że po części. Za to 2/5.
- pierwsze wrażenie:
Szablon zbyt banalny, za to również 2/5.
- dodatki:
No, jest muzyka i więcej nie widzę, bo resztę zasłania mi wielka reklama PLAY’a [na zmianę z reklamą ‘Asterixa na olimpiadzie’], dlatego dam 1 punkt na 5. Bo utwory są beznadziejne i nijak mają się do bloga, ale SĄ :P 1/5
3. Informacje o autorze:
’Siemka:)’ mnie przeraziło. W tej części bloga też nie przestrzegasz reguł poprawnej pisowni i ortografii. A to zgubiłaś literę, a to Harry Potter z małej napisałaś... Niedobrze. I bardzo przeciętnie. Ale przynajmniej coś jest [oż, ty masz tu nawet zdjęcie]. 2/5
4. Podsumowanie:
A teraz wyjdzie na to, że jestem bez serca, ale mało mnie to obchodzi – nie potrafisz pisać. Po prostu. Punktów nałapałaś sobie na szablonie i innych duperelach, a co z punktami za fabułę? Pięć na pięćdziesiąt. Nie za mało? Razem zebrałaś 22/75 punktów, a to znaczy, że dostałaś ocenę niedostateczną.
5. Rady:
Kup sobie słownik języka polskiego i przestudiuj go. Gdy już to zrobisz, zacznij pisać w Wordzie. Następnie znajdź kogoś, komu się będzie chciało poprawić twoje opowiadanie. Potem możesz je umieścić na blogu. I spraw, żebym więcej nie ujrzała na oczy twoich dzieł, bejbe.
Oceniała: Hekate
Ocenzurowała: Scarlett666
Zapraszamy na: FORUM Ocena: #78 - http://other-sides.mylog.pl
Data: czwartek, 17 stycznia 2008
Komentuj: komentarze [0]
Treść:
Nowa oceniająca i nowa ocena. Na sam początek lecisz ty, o madame.
Blog: KixHao lub HaoxKi
1. Fabuła.
- oryginalność: Yaoi Shaman King, hmm? W sumie, to był mój pierwszy raz, jednakże nie wyobrażam sobie Hao w roli seme [dominującego] lub uke [ulegającego]. Cóż, właściwie to nie dowiedziałam się niczego na ten temat. Nie było żadnych erotycznych scen, nie licząc tego, jak „Zły Pan i Władca” zsuwał koc ze śpiącego Ki. 4/20.
- bohaterowie: Pojawił się niejaki Ki, ponoć potężny szaman, który został prawie zgwałcony, jako młody chłopak. No i miał ojca, którego nakrył razem z kilkoma zwłokami. Na dodatek, cytuję: „Jego skóra była bardzo jasna i cienka, tak, że na jego dłoniach bez problemu można było dostrzec drobne niebieskie żyłki. Ubrany był w długi, beżowy płaszcz z kapturem, dość obszerny, może przez to jeszcze bardziej uwidaczniający chudość noszącego go chłopaka.” – był prześwitującym anorektykiem. Pojawia się także Hao, taki delikatny, dobroduszny, troszczący się o innych i pokorny. Jezu święty… 6/15.
-błędy: Oj, tutaj leżysz na całej linii. Nie licząc masy błędów interpunkcyjnych [o zgrozo…], marnych dialogów i sporo niezrozumiałych zdań, wypiszę kilka prawdziwych majstersztyków: „Jednak ten wewnętrzny monolog sprawił, iż nie zauważył zmiany, jaka zaszła w otaczającej go przestrzeni. Dopiero po chwili dostrzegł, iż ciemność przestała być tak absolutna, jak dotychczas, i, że pod nim, w oddali widnieją jakieś punkty świetlne. Wiedział doskonale, iż nie są to miejskie światła, gdyż miał już za sobą nocny lot samolotem i pamiętał doskonale jak wyglądają miasta nocą widziane z góry. Mimo wszystko, fakt, iż zbliżał się, do czegoś, co ewentualnie mogło być powierzchnią ziemi, sprawił, iż ciarki przebiegły mu po plecach.” - zdajesz sobie sprawę, że w każdym z tych zdań powtarza się słowo 'iż'? O, a w tym drugim nawet dwa razy. I powtórzenie ‘doskonale’. „Im dłużej spadał, tym wyraźniej widział powierzchnię znajdującą się.” - znajdującą się gdzie? „Przypomniał sobie w tej chwili, iż słyszał gdzie, iż jako kobieta przeżyła po tym, jak jako wyjątkowo genialna jednostka wyrzuciła ją z samolotu bez spadochronu.”, „Od teraz jestem naszym panem” i „Jesteśmy duchami tego lasu, a ty zostało wołanie wybrany jednogłośnie naszym przywódcą.” - mam ochotę powyrywać sobie włosy łonowe, a później utopić się w kiblu, kurwa mać. „Nie ufam relacją innych” - o bogowie, ‘relacjom’…
„-A gdybym cię zabił? -Byłbym martwy.” – nie, no co ty! Za małą liczbę błędów ortograficznych daję 5/15.
2. Szablon.
- przejrzystość: Jak najbardziej, bardzo mi się podoba. 5/5.
- zgodność z tematyką bloga: Jeeest! 5/5.
- pierwsze wrażenie: Jak najbardziej pozytywne. Szablon mnie urzekł. 5/5.
- dodatki: Widziałam trzy piosenki, które w każdej chwili można włączyć. Szkoda tylko, że były beznadziejne. 3/5.
3. Informacje o autorze.
Nie ma. 0/5.
4. Podsumowanie.
Bardzo poległaś, jeśli chodzi o samą treść. No cóż, liczymy, liczymy… 28/75. Dopuszczający.
5. Rady.
Jeśli chodzi o samą tematykę fanficka: jestem jak najbardziej za. Staraj się robić mniej błędów, a najlepiej zatrudnij sobie betę [osoba do sprawdzania błędów]. Powinnaś trzymać się kanoniczności postaci, bo taki potulny Hao… No nie, po prostu tak być nie może. Jeśli lubisz to, co robisz, to pisz dalej.
Oceniła: Vicious
Ocenzurowała: Scarlett666
Zapraszamy na: FORUM Ocena: #77 - http://harith-w-hogwarcie.mylog.pl
Data: środa, 16 stycznia 2008
Komentuj: komentarze [1]
Treść:
Nie. Lubię. Ocen. Nie. Szablonowych. Dotarło?
Ojej. Uszkodziłam panią machając tym kijem baseballowym? Przepraszam, nie chciałam.
Blog: PannaM.
Źle zrobiłaś prosząc o ocenę nieszablonową. Powód prosty jak śłonećko [jakby to ujęła Lukan] – tracisz dużo na samej treści, zyskujesz na szablonie. Bo szablon, ogólnie cała grafika – cholernie mi się spodobała.
Twój wybór. Chciałaś – masz. Teraz cierp w milczeniu, bo zaczynam oceniać.
Oczywiście opowiadanie z serii Harry Potter. Osobiście mi to nie przeszkadza, dobre – poczytać lubię. Jednak Twoje wcale nie jest takie dobre. Błędów, dzięki Bogu, nie masz tak dużo. Znalazłam tylko kilka. Może też, ze wzglądu na jej charakter i podejście do świata, wiele osób nie potrafiło jej strawić. Powtórzenie. Utrata matki w dzień rozpoczęcia pierwszej klasy w Hogwarcie był najgorszym dniem w jej życiu. Źle odmieniłaś. Jak budujesz takie długie zdania, po pierwsze, dziel je przecinkami. Później wychodzą Ci takie farmazony jak z B-612. Uważała bowiem, że zachowywanie się tak jak Harry Potter i jego pomagierzy jest głupie. Zgadnij co jest źle. Oczywiście, że znowu źle odmieniłaś.
Co mnie zdenerwowało, to to, że swoich bohaterów określasz: „zielonooka”, „brązowooki”, „brązowowłosa”. Znajdź jakieś inne, bo takich to używają ludzie, którzy nie wiedzą co pisać. Już lepiej zabrzmi: chłopak, dziewczyna, czarodziej, dupek, szmata... Mam dalej wymyślać?
Twoje opowiadanie, samo w sobie, nie jest takie złe. Masz w miarę poprawny język, nie robisz tak dużo błędów... Długo myślałam, co jest z nim nie tak, co mi nie pasuje. Już wiem.
Przede wszystkim – te wymuszone mądrości. Poza tym – bohaterowie wciśnięci na siłę, historyjka bez składu i ładu, brak logiki, nuda wiejąca z każdego zakątka opowiadania.
W dziale „O mnie” napisałaś, że wiesz, o tym, że nie umiesz pisać, i że uważasz to za piękne. Nie, moim zdaniem to nie jest piękne. To swojego rodzaju głupota, bo gdybyś naprawdę tak uważała – nie publikowałabyś tego opowiadania.
Chciałabyś dowiedzieć się co dostałaś, czyż nie? Znaj moje dobre serduszko - dostateczny.
To by było na tyle. Może jeśli popracujesz trochę nad pomysłem, będzie ciekawiej, bo masz w miarę bogate słownictwo.
Dla Twojej wiadomości, pisanie to zdolność nabyta. Rzadko kiedy ktoś się z tym rodzi. Wszyscy się tego uczymy. Więc potrzebny jest tylko ostry trening, a potem dobry pomysł i już.
Tobie zalecam na razie ostry trening. A przede wszystkim pisanie do szuflady. I to nie Harry’ego Pottera.
Oceniała: Scarlett666
Zapraszamy na: FORUM Ocena: #76 - http://wpzf.prv.pl
Data: wtorek, 15 stycznia 2008
Komentuj: komentarze [1]
Treść:
Przywitajmy wreszcie oficjalnie nasze trzy nowe oceniające: Vicious, Hekate i Bellę. A teraz mordy w kubeł, będzie ocena w moim wykonaniu.
Blog: Imperfspirit
1.Fabuła
-oryginalność:
W Twoim przypadku nawet nie mamy o czym rozmawiać. Dla Ciebie oryginalność jest czymś naturalnym, jak dla mnie to, że szambo śmierdzi. A śmierdzi. Nawet bardzo śmierdzi. Mówimy tu o losach poszukiwań Złotego Feniksa. O trwającej od wieków waśni pomiędzy dwoma rodami obdarzonymi nadnaturalnymi zdolnościami, a także o Sarze i Marcie, dwóch kuzynkach, wplątanych wbrew swojej woli w wir wydarzeń. Jednego tylko nie mogę Ci wybaczyć. Przeczytanie pierwszych trzech rozdziałów Twojej powieści było dla mnie absolutnymi katuszami, katorgą, a do tego dręczyły mnie napady epilepsji i wizje mózgu leżącego na ziemi, przygniatanego przez moją własną nogę. Wprowadzenie czytelnika absolutnie schrzaniłaś i było to jedno z najnudniejszych wprowadzeń jakie czytałam. Z kolej, żeby było śmieszniej, od kiedy zaczęłam czytać czwarty rozdział – absolutnie mnie pociągnęłaś za sobą i nie mogłam przestać śledzić czarnych znaczków na ekranie komputera. 15/20
-bohaterowie:
Właściwie trudno tu wyłowić bohaterów. Na pierwszy plan wychodzą Sara, Daniel, Marta i w końcu Filip. Co mi się nie spodobało, to początkowo ukazanie Sary jako naiwnej słodkiej idiotki, a następnie jej przeobrażenie w wredną dziewczynę, której momentami zależy tylko na tym, żeby kogoś skrzywdzić. Z kolej postać Daniela jest doskonale naszkicowana o skomplikowanej psychice, trudna, nielogiczna. Zastanawiałam się momentami, czy gość nie jest lekko szurnięty. Wtajemniczysz mnie? 12/15
-błędy:
To niestety Twoja słaba strona. Przede wszystkim – powtórzenia. Jedno z tych koszmarnych, które wyłapałam: „Był przystosowany do obsługiwania osób niepełnosprawnych. Po prostu cud nad cudy. Na parterze i na pierwszym piętrze były sklepy, a powyżej kino i restauracje. Można tam było dotrzeć oszkloną windą, albo ruchomymi schodami. Chodzenie po sklepach było tym bardziej przyjemne, że zawsze można było zobaczyć co dzieje się na drugim i trzecim piętrze. Nad główną „aleją” zawieszone były „mostki” pozwalające przejść kupującym na druga stronę (a przy okazji przyjrzeć się ludziom na parterze i na wyższym piętrze).„ Słowo „być” namnożyło Ci się w tym akapicie, jak króliki po deszczu. Oprócz tego zauważyłam, że robisz kilka karygodnych błędów – piszesz m.in. „po za tym”, „nie prawda”. Zapamiętaj sobie raz do końca życia (a przynajmniej do matury) – pisze się „poza tym” oraz „nieprawda”.
Błędów ortograficznych nie masz żadnych i chwała Ci za to. 8/15
2.Szablon
-przejrzystość:
Jak na otwartej dłoni. 5/5
-zgodność z tematyką bloga:
Zgodność musiałaby istnieć chociażby dlatego, że wszystko wykonałaś własną dłonią. No i względnie dłonią za pośrednictwem myszki. 5/5
-pierwsze wrażenie:
Troszkę tu za zielono jak dla mnie, ale w sposób magnetyczny przyciąga mnie strona wizualna i jej perfekcjonizm. Ile czasu nad nią spędziłaś, kobieto? ;) 5/5
-dodatki:
Wszystko co mi do szczęścia potrzeba, łącznie ze zdjęciami miejsc, które obejmuje fabuła. 5/5
3.Informacje o autorze:
Poraziło mnie. Najpierw usatysfakcjonowałaś mnie swoim ironicznym opisem, następnie uraczyłaś faktem, że słuchasz Placebo. Czy zdajesz sobie sprawę, że ja podczas czytania Twojej powieści namiętnie słuchałam ich płyty „Meds”? A parę zdań później śmiesz mi jeszcze mówić, że uwielbiasz książki Meg Cabot! Choć, jak zaznaczasz, coraz bardziej czujesz się nimi rozczarowana. Wiesz co Ci powiem? Kocham Cię. Słomka może sobie robić do chce, ale od teraz tylko Ty jesteś ważna xD. Przynajmniej do jutra.
Co do Meg Cabot... Jedyne czym jestem rozczarowana, to fakt, że tak długo pisze „Pamiętnik księżniczki”, a jednocześnie tak szybko zakończyła jedną z moją ulubionych książek, jaką jest seria „Mediatorka” o Susannie Simon. Mam nadzieję, że czytałaś, bo w moim mniemaniu naprawdę warto. 5/5
4.Podsumowanie:
Uzyskałaś punktów dokładnie 60, co jest równoznaczne z oceną bardzo dobrą.
5.Rady:
Cóż ja Ci mogę radzić? Pisz, pisz, pisz. Niech matura Cię nie powstrzymuje przed pisaniem, bo robisz to naprawdę wspaniale. Twoje opowiadanie zauroczyło mnie jak rzadko które. Czytanie go sprawiło mi niesamowitą przyjemność. Gdy przy nim usiadłam – nie mogłam przestać płaszczyć tyłka przed komputerem. No... Może pomijając pierwsze trzy rozdziały. A wiesz czemu? Bo doskonale stosujesz chwyty pisarza – umiesz utrzymać w napięciu, rozkręcić akcję, nieoczekiwanie odwrócić wszystko o 180 stopni i do tego wywrócić kota ogonem. Najpierw dajesz czytelnikowi to czego pragnie, a potem brutalnie mu to wydzierasz (np. w przypadku 'związku' Sary i Daniela). Pozostaje mi winszować. Mam nadzieję, że jak kupię Twoją książkę, to złożysz na niej autograf. I mam również nadzieję, że nie obrazisz się, jeśli zaproszę Cię do znajomych na naszej-klasie ;). Mieć kogoś jak Ty w znajomych, to prawdziwy zaszczyt.
Poza tym, co tu dużo mówić, trafiłaś do działu "Polecamy". I dobrze to odczytasz, jeśli pomyślisz, że pragnę wkupić się w Twoje łaski. Byłabym zaszczycona, gdybym trafiła do grona osób, które są na bieżąco informowane o losach Złotego Feniksa.
Oceniała: Scarlett666
Zapraszamy na: FORUM Ocena: #75 - http://hogwart-40-i-4.mylog.pl
Data: wtorek, 15 stycznia 2008
Komentuj: komentarze [1]
Treść:
Wściekła, zła, zirytowana i w piekielnie podłym nastroju biorę się za ocenę Twojego opowiadania.
Powiedz Ty mi moja droga, czy uważasz komedię Harrego Pottera za coś oryginalnego? Wszak wszędzie jest tego pełno.
Szablon nawet ładny i z poczuciem humoru. Jednakże, nieistotne jest to przy ocenie nieszablonowej. Weźmy się za treść:
Nie rozumiem, dlaczego w pierwszej części całkiem na początku, kiedy dopisywałaś coś od siebie użyłaś kursywy, a następnie już pisałaś swoje uwagi w nawiasach. Popraw to, proszę Cię.
Błędy są. Dużo literówek, brak przecinków, „pozjadane” ogonki. Dowody? Są już na samym początku:
-W każdym razie, średniego rozmiaru zamek, a nad nim lata smok a przed nim bieżą trzy osoby na koniach. Przed „a” powinien być przecinek.
-No Godryk! Pokaż jaki jesteś męski!- powiedziałą ze złośliwym (...). „a”, nie „ą”.
-Mogłaś sobie darować coś takiego: *wzrok pełen nadziei* i po prostu napisać to tak, jak zdanie w prawdziwego zdarzenia powinno wyglądać.
-...miłośników procentów i promili i udaremnić ich (...). Przed drugim „i” powinien być przecinek.
-...jeszcze z noga uniesiona w (...). Ogonki Ci się pozjadały.
-Hy! Mówiłem że (...). Po pierwsze: czy tam nie powinno być „ty”? Po drugie: przed „że” powinien być przecinek, zgodzisz się ze mną? Wypowiedź niżej: Wyciagać bachory kartki ale już, bo zaraz odpowiedzi będziecie pisać na własnej skórze. I nie myślcie że niewiedza was uratuje, podyktuje tak długie pytania że ciała nie starczy! Eeh no to... - stał, wbił wzrok w podłoge, mrugał ślepiami- przez was straciłem wątek! Muszę się napić kawy. Siedzieć mi tu i się nie ruszać! Najmocniej przepraszam, że wkleiłam to całe, ale nie chciało mi się co chwilkę pisać „(...)”. Zacznijmy od tego (pojedziemy po kolei): wyciągać, będziecie, przed „że” powinien być przecinek, później błąd znów się powtarza, następnie powinno być „ech” (przez „ch”. Tak samo pisze się „ach”, „och”, „uch”...) oraz się.
Może zainwestuj w Worda, co?
-kontemplacji(głębokiego, duchowego rzeżywania) – dodaj przed „rzeżywania” literkę „p” i będzie idealnie.
-Sevuś przegladał – przeglądał.
-szepneła do niej koleżanka – szepnęła. I nie mam już ochoty pisać, że przed „że” pisze się przecinek: Przed chwilą mówiłaś że...
-Tym czasem Słońce bezczelnie świeciło i wrednie manifestowało tańcząć wokół planety ziemskiej zwiastując koniec szanownej Nocy, spychając dzielny Ksieżyc zwany inaczej Niosącym Ukojenie, zsyłając Dzień niczym grom na barki biednych ludzi, zadajacych sobie odwieczne pytanie- Za Co?! Pomijając naturalne (jak dla Ciebie) błędy, to zdanie jest za długie! Wątek straciłam!
Nie! To już koniec! Połowa drugiego rozdziału i mam dosyć poprawiania Twoich błędów, które polegają tak naprawdę na tym samym! Koniec! Zainwestuj naprawdę w Worda, a byłoby też wspaniale, gdybyś miała dodatkowo betę!
I taka mała uwaga: w dialogach z złym miejscu są kropki, a w niektórych wcale ich nie ma! Zajrzyj TUTAJ i postaraj się dostosować, dobrze?
Co do samej treści to nawet ciekawe i śmieszne. Wprawdzie pełno jest podobnych komedii, ale Twoja jakoś tak przyciąga (i zawsze wychodzę z założenia, że z czegoś nieoryginalnego zawsze może się stać coś fantastycznego). I co mi się spodobało, kiedy skończyłam „wyciągać” Twe błędy, które jeszcze bardziej mnie zdenerwowały, to fakt, że mój humor lekko się poprawił. Bardzo spodobały mi się dwie bohaterki: Robin oraz jej przyjaciółka (nieważne jak ma na imię). A strata Skrzata do Kawy musiała być naprawdę ogromna skoro Snape umył włosy... ;P.
Ogólnie: pomysł masz, dobrze go realizujesz. Możesz zabłysnąć, ale (!) bądź tak miła i wkładaj więcej serca w części, bo czuję (mogę się mylić oczywiście), że robisz to na „odwal się”.
Dostajesz ode mnie trójkę z plusem, ponieważ tak wielu błędów nie da się zignorować, a wiem, że Cię stać!
I teraz najważniejsze: sprawdzaj każdą część przed jej dodaniem milion razy! Na tych głupich błędach dużo tracisz.
Dziękuję za uwagę.
Oceniała: suomka-zuomka
Oi!
Zapraszamy na: FORUM Ocena: #74 - http://www.charlotte-amalie.mylog.pl
Data: czwartek, 3 stycznia 2008
Komentuj: komentarze [1]
Treść:
Święta, Święta i po Świętach. I znowu do roboty...
Blog:Charlotte Amalie
1.Fabuła
-oryginalność
Monachium... Piękne miasto, ciekawi ludzie, konkretnie studenci, a pomysł sam w sobie oryginalny, nie przeczę. Ale ostatnio każda, nawet najmniejsza, wzmianka w języku niemieckim i o mieście znajdującym się w tym kraju przywodzi mi na myśl kolejne opowiadanie o zespole, który ma tyle wspólnego z Tokio, co z branżą hotelarską... Na szczęście autorka, jak sama wspomniała, nie jest fanką tych [cenzura]. Dzięki Ci, Panie... No i trzeba zwrócić tutaj uwagę na ciekawą rzecz. Otóż twórczyni doskonale bawi się schematami, które powiela w zastraszających ilościach i wyśmiewa na potęgę. Rzadko się zdarza. 17/20
-bohaterowie
Uczniowie Politechniki Monachijskiej (warto, a nawet trzeba wyróżnić wśród nich Charlotte Amalie i siostrę Kubicy) i Sam-Wielki-Robert-Kubica. Wszyscy są piękni, młodzi, inteligentni...
Na początku przyznam bez bicia, że zmroziły mnie kolejne opisy bohaterów. Raz, że spowalniają akcję, dwa, że nie wnoszą nic nowego do tworu i są tak wyidealizowane, że aż mdli. Potem jednak, jak pisałam wyżej, okazało się, że to wszystko było od początku do końca zaplanowane i tylko ubarwia opowiadanie. 12/15
-błędy
Niewiele, ale jednak egzystują, a ich byt przyprawia mnie o atak mdłości. Bo to takie błahostki... A rażą i opowiadanie na nich traci.
Z rezygnacją w głosie wykrzyknął Severin w końcu. - A ten koniec to był duży. Tak duży i tak pusty, że poniosło się echo. (szyk przestawny, który wprowadza zamęt. Przynajmniej ja nie mogłam się połapać, o co chodzi. Z drugiej strony... Późno to czytałam)
Chcieli wiedzieć obaj chłopacy. - Borze lesisty! Cóż to ma być? Jakieś nowe hybrydy? (poprawna forma: chłopcy)
Charlotte spotkała Roberta, pewnie się ze sobą przespali no a teraz ona z ego powodu unika ciebie - brak przecinka, do tego literówka.
Jak echo powtórzył Sachs zapalając trzęsącymi się rękami kolejnego papierosa. - imiesłowy przymiotnikowe/przysłówkowe oddzielamy przecinkami od reszty zdania (traktujemy jak osobne orzeczenie).
Notorycznie zapominasz o postawieniu przecinków. Nawet ja – kompletny laik w dziedzinie interpunkcji - to zauważyłam. Ogonki nie gryzą, one tylko łaskoczą pod brodą... 10/15
2.Szablon
-przejrzystość
Jestem na nie. Po lewej kolumna z minimalistycznym menu, po prawej ramka z opowiadaniem, ale musiałam zaznaczać tekst, żeby nie dostać kurzej głupoty, czy jak to się tam nazywa... 2/5
-zgodność z tematyka bloga
Jak najbardziej. 5/5
-pierwsze wrażenie
Szablon przykuwa uwagę stonowanymi kolorami, ale ten nieszczęsny tekst mnie odstraszył. 3/5
-dodatki
Nie uświadczyłam. Ale to dobrze, dodatki byłyby tutaj zbędne. Może dorzuciłabym tylko jakąś piosenkę, której słucha się aktualnie w Monachium. 4/5
3. Informacje o autorze
Mogłam się domyślić, że studiujesz w Monachium... Kto inny tak dobrze znałby plan miasta? 5/5
4. Podsumowanie
Zdobyłaś 58 punktów, co pozwala mi na przyczepienie Ci etykietki z napisem 'Dobry'.
5. Rady
Powtórzyć zasady interpunkcji, czytać kilka razy tekst przed publikacją, do tego poprawić widoczność tekstu, bo można dostać kubicy w trakcie czytania... No i pisz dalej. Bo opowiadanie jest naprawdę dobre.
Oceniała: Lukan
Ocenzurowała: Scarlett666
Zapraszamy na: FORUM Ocena: Żadna. Życzenia
Data: poniedziałek, 24 grudnia 2007
Komentuj: komentarze [1]
Treść:
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, chciałybyśmy złożyć wszystkim życzenia: zdrowych, wesołych i pogodnych świąt, aby nadchodzący rok przynosił Wam wiele sukcesów, a także aby spełniły się Wasze marzenia (oczywiście nie wszystkie, bo wówczas nie mielibyście o czym marzyć ;P), niech miłość wypełni Wasze serca, a nienawiść do innych zejdzie na dalszy tor.
Sarkastyczne-Wredoty.


